Home
Serdecznie witamy ..
Witamy na naszej stronie internetowej, przedstawiamy tutaj informacje i wydarzenia, dotyczące Grębałowa jego okolic, choć nie tylko. Można tu znaleźć również wiadomości dotyczące sąsiednich osiedli, naszej dzielnicy i miasta. Przedstawiane są również wiadomości o szerszym zakresie jak: prognoza pogody, ciekawostki, galerie zdjęć, kalendarze: imienin, wydarzeń, przysłowia, rady, itp.
Strona jest ciągle rozbudowywana oraz otwarta na sugestie, zamieszczane informacje, stąd prosimy o przesyłanie nam różnych informacji, zdjęć, waszym zdaniem ciekawych
Zachęcamy do odwiedzania naszej strony i polecania jej innym.
Administrator.

Życie jest wspaniałe, należy tylko spoglądać na nie przez właściwe okulary.
- Aleksander Dumas, ojciec

1 - 8 luty 2026 r.

Gdy mróz
Wieczór szepcze wiatru nutą
Pełnia Śnieżna już niedługo
zima idzie swą marszrutą
mróz odpłaca starym długiem
A ja wtapiam się w marzenia
i spod bieli tego śniegu
stokroteczka w słońce zmienia
coraz więcej ich w szeregu
Otworzyłam teraz oczy
pobielona ładnie ziemia
a dzień dłuższym krokiem kroczy
szarość w jasność już zamienia
Naprawiają gniazdo sroki
jak małżeństwo razem w parze
przyrost będzie ich wysoki
ja o takim ludzkim marzę
dobra pora na kochanie
no i więcej będzie ludzi
takie aura ma zadanie
Jak były mroźne zimy to nas rodziło się więcej...

Śmiech na jutro
Pod poduszką chowam śmiech,
ułożony starannie jak niedzielną koszulę,
niech nie zginie w nocnych cieniach,
niech nie ucieknie przez sen
gdy gaśnie dzień, a myśli
chodzą cicho po pokoju,
on tam czeka,
cały mój, ciepły i cierpliwy
rano wyjmę go delikatnie,
anielskiego od snów,
i rozsypię po dniu
jak okruchy szczęścia
wiem już dziś,
że jutro będzie lżejsze,
jeśli w ręku mam
choć jeden powód do uśmiechu
szafran – „poetyckie-zacisze”

2 lutego
3 lutego
4 lutego
5 lutego
6 lutego
7 lutego
8 lutego
Kwiaty na szybie
Na szybie zakwitły cicho,
bez ziemi, bez słońca, bez lata,
białe jak obietnice,
składane szeptem o świcie
mróz miał dłonie cierpliwe,
rysował płatki z oddechu nocy,
a każdy listek drżał lekko,
jakby wiedział że patrzysz
nie dotykam już szkła,
wystarczy mi ciepło myśli o tobie,
bo wiem, że te kruche wzory topnieją
tylko wtedy, gdy zabraknie miłości
może znikną o świcie, jak wszystko
co piękne i nietrwałe, ale póki jesteś
blisko, nawet mróz próbuje
wierzyć w wiosnę
Michał Myk – „poetyckie-zacisze”

Kogo imieniny w tygodniu
luty
1 - Brygidy, Ignacego
2 - Marii, Mirosława
3 - Błażeja, Hipolita
4 - Andrzeja, Weroniki
5 - Agaty, Adelajdy
6 - Doroty, Tytusa
7 - Ryszarda, Romualda
8 - Jana, Piotra

Styczniowa herbata
Zapinam ostatni guzik,
mrużę oczy do słońca.
Stawiam na stole dwa kubki:
jeden w kwiaty, drugi biały,
Za oknem wiatr przypomina,
że coś w kieszeni nosi –
może listy, co nie przyszły,
może śnieg, co spadnie później.
Herbata w kubku z kwiatami
ma zapach lipca,
w białym kubku, tylko wrzątek
szarej styczniowej ulicy.
Biały kubek stoi nietknięty,
Nie ma nikogo.
Jest tylko szary dzień,
który dobiega końca.
Za szybą śnieg zaczął
tańczyć bezszelestny taniec.
A herbata wciąż pachnie,
mała cząstka lata……
Amber N – „poetyckie-zacisze”

Przysłowia na nadchodzący tydzień
| 1 N | Czasem się luty zlituje że człek niby wiosnę czuje ale czasem sie tak zżyma że człek prawie nie wytrzyma. Luty stały, latem upały. Czasem tak się luty rozklei, że się wół napije z kolei. Gdy luty zimny i suchy, sierpień będzie gorący. |
| 2 Pn | Gdy na Gromnice roztaje, rzadkie będą urodzaje. Gdy w Gromnice pięknie wszędzie, tedy dobra wiosna będzie. Gdy w Gromniczną jest ładnie, dużo śniegu jeszcze spadnie. Gdy w Gromnicę z dachów ciecze, zima jeszcze się przewlecze. Gromniczna pogodna, będzie jesień dorodna. Kiedy Gromniczna zimę traci, to Święty Maciej (24.02) ją wzbogaci. Kiedy w Gromniczną gęś chodzi po wodzie, to będzie na Wielkanoc chodzić po lodzie. Na Gromnicę - masz zimy połowicę. Jak słońce jasno świeci na Gromnice, to przyjdą wielkie mrozy i śnieżyce. Jaka Gromniczna bracie, taki Święty Maciej (24.02). Gdy jasne słońce w dzień gromniczny będzie, więcej niż przedtem śniegu spadnie wszędzie. Gromnice w śniegu, wiosna jest w biegu, lecz gdy pogoda, dla wiosny zawoda. Jak na Matkę Gromniczną, tak na Święty Józef (19.03). Jak suche i jasne Gromnice, przyjdą jeszcze śnieżyce. Jasna Gromnica - zła orędownica. Kiedy na Gromniczną mróz, zładuj sanie, szykuj wóz. Maria pogodna, będzie jesień dorodna. Na Gromniczną Pan Bóg daje, czasem mróz, czasem roztaje. Na Oczyszczenie Marii Panny, zbliża się koniec sanny. Pamiętaj, że Gromnica, to już zimy połowica, ale żadna też nowina, gdy dopiero się zaczyna. |
| 3 Wt | Jak pogoda w św. Błażeja, będzie ze śniegiem Wielka Niedziela. Jak śnieg na św. Błażeja, pogodna będzie Wielka Niedziela. Deszcz na świętego Błażeja, słaba wiosny nadzieja. Pogoda na świętego Błażeja, dobra wiosny nadzieja. Święty Błażej, gardła zagrzej. |
| 4 Śr | Gdy ciepło w lutym, zimno w marcu bywa, długo potrwa zima, rzecz to niewątpliwa. Chmury w lutym ku północy, to są ciepła prorocy. W lutym wiele wody - całe lato bez pogody. Po lutym marzec śpieszy, koniec zimy wszystkich cieszy. |
| 5 Cz | Gdy św. Agata po błocie brodzi, człek w Zmartwychwstanie po lodzie chodzi. W dzień Agaty, to dopiero pół zimy rogatej. Św. Agata w zimę bogata. Święta Agata chatę wymiata. |
| 6 Pt | Na dzień świętej Doroty, ma być śniegu nad płoty. Po świętej Dorocie wioska cała w błocie. Św. Dorota zapowiada śnieg i błota. Po Św. Dorocie wyschną chusty na płocie, a jak nie wyschną, to człeka mrozy do chałupy wepchną. |
| 7 So | Kiedy w lutym rosa pada, nowe mrozy zapowiada. Kiedy luty pofolguje, marzec zimę zreperuje. Luty ciepły obiecuje, wiosny zimnej nie daruje. Jak w lutym rosa pada, nocne przymrozki w maju zapowiada. |
| 8 N | Jak luty nastaje, śnieg jeszcze nie taje. Zwykle luty ostro kuty, czasem luty same pluty. Gdy luty bez mrozów i nieburzliwy, rok bywa słotny i nieurodziwy. Kiedy w lutym wiatr z zachodu bywa, płonny rok rolnikom obiecywa. |
Nowy dzieńzagląda w okna słońca blaskiem
rozjaśnia nocy ciemnej cień
otwiera bramy życia właśnie
ludzie chodnikiem idą do pracy
szukają w niebie lepszej pogody
by pośród bieli błękit zobaczyć
daj naszym sercom falę ciepła
niech w dal odejdą mocne mrozy
i zimne wiatry strąć do piekła
słów poszukajmy wśród dobroci
byśmy podobni byli do ludzi
którzy z miłością patrzą w oczy
znaczą początek nowego dnia
i tak stąd blisko do Warszawy
gdzie rodzi się tysiące spraw
tramwaj autobus zgodnie z planem
choć tęga zima przyznam szczerze
to wszystkie drogi po odśnieżane
życiem darujmy mu swe chwile
niech się rozpłynie uczuć rzeka
a smutek z żalem szybko zginie
Markus55 – „poetyckie-zacisze”

Pogoda
Pogoda w chwili obecnej z radarów >>> kliknij tutaj
Zacznie się 4 lutego. Runie na Polskę jak lawina
Przed nami najtęższe mrozy od początku zimy, jednak większość z nas już wypatruje ocieplenia. Łagodne powietrze dotrze do Polski niczym lawina, która wypchnie mróz tam, skąd przyszedł.

Ciepłe powietrze z południa wyprze falę mrozów. Fot. imweather.com
Od czwartku (5.02) odwilż zdecydowanie się wzmocni. Obejmie południową połowę kraju, a w piątek (6.02) zapanuje już niemal w całej Polsce. Termometry pokażą przeważnie od 1-2 stopni na północy i wschodzie przez 3-5 stopni na zachodzie i w centrum do 5-7 stopni na południu.Póki co nie jest jeszcze pewne, jak długo utrzyma się odwilż. Amerykański model GFS prognozuje, że co najmniej przez tydzień. Jednak model europejski ECMWF jest bardziej powściągliwy i twierdzi iż odwilż nie będzie taka trwała i silna. Źródło: TwojaPogoda.pl

Tydzień
Dziś smutek łamie mi serce
poniedziałek cóż zwykły dzień
tydzień nie wróci już więcej
miłość we wtorek szybciej i prędzej
a w środę udaję zmęczenie
padam na pysk niczym wiewiórka
czwartek godziny i zniechęcenie
zagłuszyć słowa może sumienie
i wreszcie piątek odradza siły
smakuję radosne myśli głupoty
odwiedzam puby setki ich lśniły
sobotni ranek śpiewem okryły
wreszcie niedziela zawsze tak cicha
jak przedsmak snu i przebudzenia
kocham wciąż piątek ledwo oddycham
bo poniedziałek już się zaczyna
m13m1 – „poetyckie-zacisze”

Niegdyś a dziś
By zaraz bladym wstać świtem, Pracy na roli poświęcając się ciężkiej,
Pozwalały wszechobecną biedę przetrwać, Przez kolejne wielodzietnych rodzin pokolenia…
Choć niekiedy blask ich łapczywie, Kradną zalegające brudne kałuże,
Tłumy nowoczesnej młodzieży, Mającej w pogardzie ślady przeszłości….
Czekała cierpliwie dzieci gromadka, Biorąc go w ręce z wdzięcznością w oczach,
Nim kolejne długie zimne noce, Odcisną się piętnem na ich dzieciństwie…
Kuszą niejednego zamożnego klienta, By gotówką bez opamiętania szastać,
Bijącą z oczu pogardą naznaczeni, Z pobliża ich zawsze przepędzani…
Gdy w tamtych czasach biedą naznaczonych, Ciężkiej doli mógł ulżyć,
Podnoszono zaraz troskliwie, By nie podeptać jej butem…
Podjeżdżają drogimi limuzynami, By podkreślić wysoki swój status społeczny,
Często dogadywaną jest korupcja, Gdy w grę wchodzi kolejny wielomilionowy przetarg…
Populacje setek rozległych wsi, Nie szczędząc maleńkich dzieci,
Nie pamięta dzisiaj już nikt, Każdy woli tylko się bawić…
A terminy kolejnych operacji plastycznych, Rezerwują z wyprzedzeniem wielotygodniowym,
Czuli się zawsze piękni i młodzi, Aż do samej trywializowanej tak śmierci…
Warunkiem dobrego zamążpójścia, Pokaźny dla córki był posag,
Drewniane ściany wapnem bielono, Obejścia starannie uprzątano…
Nie pozostał po nich najmniejszy ślad, Wszystko wokół wysoka trawa porosła,
Lecz otwartym pozostaje pytanie, Czy czasy te od tamtych są lepsze…
Kamil Olszówka – „poetyckie-zacisze”

W ogrodzie i na działce
styczeń w ogrodzie >>> kliknij tutaj
kalendarz ogrodnika - styczeń >>> kliknij tutaj

czyny społeczne
Ciężarówka, śmiech i wrzawa, ławy twarde, kurz i pył
kto na ławie, kto na desce, każdy szczęście wtedy pił,
las przed nami, droga kręta, we włosach wiatr ciepły taki,
nikt nie liczył tu minutek, byliśmy jak wolne ptaki,
śpiew na całe gardło leci, głos się niesie w lasu dal,
żadna pani, żadne groźby, nie wstrzyma piosenek fal,
droga milsza przez piosenki, śmiech zagłusza silnik zły,
ale w sercach wielka frajda, choć kurz z oczu wyciska łzy.
Duktem w las, wśród drzew zielonych, gdzie już czekał szlak zaorany,
przy drodze rzędy sadzonek, błyszczy szpadel naszykowany,
leśniczy coś mówił krótko, jak wbijać, gdzie i jak bez krzywd,
do pracy braliśmy się żwawo, ale nadając jej własny rytm,
pot lał się nam po koszulach, ziemia brudziła dłonie nam,
lecz w tych czynach było coś, co do dziś wciąż w sobie mam.
A po pracy wielka chwila, kociołek, kranik, słodki smak,
kompot lepszy niż marzenia, niczego nam nie było brak,
bułka z masłem lub serdelek, sucha kromka to luksus dnia,
biała kawa, cukru niewiele, każdy z nas z apetytem jadł,
krówki czasem, raczki małe, skarb ukryty w brudnych dłoniach,
proste rzeczy, proste szczęście, dziś tak rzadkie, wtedy co dnia.
Powrót znów był pełen śpiewu, senność i śmiech mieszały się,
umorusane nasze twarze, tak szczęśliwie mijał wspólny dzień,
nikt nie myślał, co to jutro, planów nie miał żaden z nas,
była chwila, to wystarczy, tak wyglądał tamten czas,
Inny obraz -w polu ziemniak, słoik ciężki, słońce złe,
stonka tłusta, czarna, wstrętna, cisza rosła, bolał grzbiet,
każdy zbierał swoją normę, pochylony w skwar i pył,
patrząc w pola dal bez końca, jakby czas tam w miejscu tkwił,
mówili nam: wróg zza oceanu, zrzucił plagę, zniszczyć chce,
radio, szkoła, każda gazeta, jednym głosem mówi - źle,
dopiero gdy przeszły lata, zrozumiałam prostą rzecz,
to nie stonka była wrogiem, lecz kłamstw dobrze znana sieć,
Bożenna Kuliberda 2026
Udział mojej szkoły podstawowej w czynach społecznych w latach 50 tych
BOżena K – „poetyckie-zacisze”

Apokalipsa odwilży
I mówili: „Pokój, demokracja, prawo”, Lecz pod ich językami. Był jad, metal i krew.
Zapieczętowali sądy pieczęciami pychy, A sprawiedliwość sprzedali za aplauz, Za ekran,
Za chwilowy krzyk tłumu. I dano im władzę na krótki czas, A oni uwierzyli, że na zawsze.
Nazwiska skreślone bez winy, Prawo złamane w imię prawa.
Trzecia pieczęć — I smród uniósł się nad miastami,
Bo prawda, długo duszona, Zaczęła gnić na powierzchni.
Czwarta pieczęć — I strach wszedł do pałaców,
Bo serduszka pospadały jak liście,
Z klap drogich garniturów! A uśmiechy pękły jak szkło.
I Naród zobaczył, Że król jest nagi,
A prorocy byli aktorami, Czytającymi z cudzych kart.
Biada wam, którzy sądziliście w gniewie,
Bo sąd spadnie na was bez gniewu — Chłodny, Dokładny, Nieuchronny.
Biada wam, którzy karmiliście się kłamstwem,
Bo kłamstwo nie syci — Ono pożera.
A gdy przyszła odwilż ostatnia, Nie było już gdzie uciec,
Bo lód stopniał także pod stopami.
Została, bo przeszła przez ogień słów. I wodę obłudy.
A ci, co mówili: „To koniec”, Zostali zapisani.
Bo Apokalipsa. Nie kończy świata.
Ona kończy kłamstwo. Złej władzy...prawda w oczy.
